Świat oczami Kingi - utrata bliskiej osoby. Wstęp.

 



 Świat widziany oczami Kingi

      Kinga jak co wieczór usiadła na parapecie z kubkiem gorącego kakao w ręce. Bardzo lubiła tę chwilę w ciągu dnia. Na moment mogła się wyciszyć, jeszcze raz odtworzyć w myślach miniony dzień. Takie chwile jak ta przywodziły jej na myśl wiele wspomnień. Blask księżyca za oknem oraz pojedyncze światła w odległych budynkach dodatkowo potęgowały refleksyjny nastrój. Widok zza oddzielającej ją szklanej powierzchni był nieziemski. W myślach podziękowała za dar, który otrzymała- dzieciństwo i młodość spędzona na wsi. Ciężkie prace fizyczne nie były jej obce, jednak nigdy nie odbierała ich jako kary,wręcz przeciwnie, doświadczenia z wiejskiego życia zahartowały jej ducha, a piękne widoki, wschody i zachody słońca, natura która zwyciężyła nad niszczycielską siłą człowieka, sprawiły ze jej wnętrze śmiało można porównać do pięknej, zapierającej dech w piersiach przyrody. Była ona wypełniona niesamowitym urokiem.
  Z zamyślenia Kingę wyrwała pewna myśl. Znacie to uczucie, gdy z ciągle biegnących w głowie myśli wyłowicie tę jedną, która przykuła Waszą uwagę czymś szczególnym? To właśnie zdarzało się Kindze każdego wieczoru. Dziś wewnętrzny głos podsunął refleksję dotyczącą straty.
  Czym ona właściwie jest? Kinga złapała za smartfona i w Wikipedii wpisała słowo 'utrata':
"Rzeka w Polsce... Strumień w Puszczy Bukowej... Osiedle w Warszawie...". Dziewczyna zrozumiała ze w ten sposób nie uzyska odpowiedzi na pytanie, które zrodziło się w jej głowie. Tak naprawdę nie istnieje jedna, właściwa definicja tego słowa. W ciągu całego swojego życia tracimy wiele. Pierwsze zęby. Pierwszy zwierzak. Pierwsza nieodwzajemniona miłość. Pierwsza praca. Aż w końcu utrata, która na zawsze pozostawia piętno na naszym sercu: utrata bliskiej osoby. 
Kinga doskonale wiedziała czym ona jest. W ciągu całego swojego krótkiego życia straciła wiele. Jednak stratą, która na zawsze zapadnie w jej pamięci była śmierć dziadka. Nigdy nie zapomni poniedziałku, w którym jej ukochana osoba po raz ostatni spojrzała na świat swoimi mądrymi, zmęczonymi od ciężaru długiego życia oczyma. Kolejne dni po stracie dziadzia były jednakowo monotonne. Kinga do dziś nie jest w stanie opisać czym zapełniała każdą kolejną dobę.
   Jednak pewnego dnia dziewczynę oślepił niezwykły blask słońca, mimo późnej godziny wieczornej. Kinga zrozumiała. Jej dziadzio żyje. Ciało pozostało tu- na ziemi- zrzucił je jak jaszczurka, która po złapaniu za ogon zostawia go w rękach swojego napastnika, a sama ucieka. Stało się dla niej jasne, że śmierć wcale nie jest końcem.
   Kinga uśmiechnęła się na samą myśl, że dziadzio nadal jest przy niej. Dopiła szybko resztki kakao, zeskoczyła z parapetu i wślizgnęła się pod kołdrę. Zasnęła bardzo szybko, z lekkim uśmiechem na ustach, nie mając pojęcia jak wielkie ramiona opieki rostaczają się nad jej życiem.
   Straci jeszcze wiele.. Jednak jest przygotowana, aby do końca życia zasypiać z niewinnym uśmiechem na ustach.





2 komentarze:

  1. lubiła* (2 wers, 2 słowo)
    zamyślenia* (13 wers, 2 słowo)
    Całkiem fajnie opowiadanie, skłaniające do refleksji :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Świat książek , Blogger