Ikarov- olejek stymulujący wzrost włosów

Ikarov- olejek stymulujący wzrost włosów




Po raz pierwszy z olejkiem Ikarov zetknęłam się ok. rok temu. Włosy w tamtym czasie sporo się zagęściły, wyrosło mnóstwo baby hair, czego aż w takim stopniu nie zauważyłam po żadnej kuracji. Za "sprawcę" tego uznałam skrzypo-bratko-pokrzywę, która również ma bardzo dobry wpływ na nie tylko moje włosy, ale także cerę. I w takiej właśnie nieświadomości żyłam, aż w ręce wpadła mi kolejna buteleczka tego olejku(a właściwie pół buteleczki ;) ).


Dziś z czystym sumieniem śmiało mogę powiedzieć, że to właśnie jemu zawdzięczam zagęszczenie sprzed roku. Jak wspomniałam powyżej, żadna dotychczasowa kuracja nie wywołała u mnie takiego efektu. Włosy nie dość, że są wspaniale nawilżone u nasady, to dodatkowo szybko rosną, a wokół mojej głowy fruwa mnóstwo baby hair. I co najważniejsze te małe antenki nie są takie delikatne jak dotychczas. Są mocno pogrubione, mięsiste. O wypadaniu włosów mogę przy olejku Ikarov zapomnieć. Napewno będę go wykorzystywać w czasie przesilenia jesienego oraz wiosennego. Poza tym, nie wiem na ile to kwestia mojej wprawy w stosowaniu olejków na skórę głowy, ale Ikarov okazał sie bardzo wydajny. Wyżej napisałam, że w moje ręce wpadło pół buteleczki, było to ok. 2 miesiące temu, a do dziś nie zużyłam go do końca (używałam go ok.4 razy w tyg).

Skład tego olejku również jest bardzo ciekawy:
 Prunus amygdalus dulcis oil, Rosmarinus officinalis oil, Urtica dioica extract, Lavandula angustifolia oil, Citrus aurantium bergamia oil, Achillea millefolium extract, Tropaeolum majus extract, Cananga odorata oil, Rosmarinus officinalis extract

Olej migdałowy(stosowany w leczeniu łuszczycy oraz do skóry suchej, swędzącej i podrażnionej),  
olejek rozmarynowy(odżywia skórę),
wyciąg z pokrzywy(przyspiesza wzrost włosów),
olejek lawendowy(działanie antybakteryjne i przeciwgrzybicze),
olejek ze skórek owocu pomarańczy bergamota,
 wyciąg z liści i kwiatów krwawnika pospolitego,
 wyciąg z rzeżuchy indyjskiej,
olejek z kwiatu jagodlinu wonnego,
wyciąg z liści rozmarynu.

Obietnica producenta w tym wypadku została całkowicie spełniona ;).
W 100% naturalny olejek do pielęgnacji włosów i skóry głowy. Stymuluje porost włosów, zapobiega ich wypadaniu. Ma właściwości przeciwłupieżowe, poprawia kondycję cebulek włosowych, reguluje natłuszczenie. Wzmacnia i odżywia włosy.

 Pozdrawiam
Ania

 *Zdjęcie wykonane w tym samym czasie. Kwestia perspektywy ;)
Khadi Senna/Cassia- efekty hennowania na moich włosach

Khadi Senna/Cassia- efekty hennowania na moich włosach



Wpisy dziewczyn hennujących włosy śledziłam od bardzo dawna. Odkąd tylko odkryłam blog sophieczerymoja, zauroczyłam się włosami Oli. Jak ona sama pisze henna miała duży wpływ na kondycję jej włosów. Podjęłam w końcu decyzję, że i ja zacznę się babrać w zielonym mazidle, co swoją drogą jest dla mnie bardzo relaksujące ;) Wybrałam bezbarwną henne, ponieważ bardzo lubię swój kolor włosów i pragnę wytrwać w postanowieniu, że zmiana w kolorze pojawi się w momencie, gdy na mojej głowię ujrze pierwsze siwe włosy. Spowodowane jest to chyba nieudanym farbowaniem włosów kilka lat temu, z brązem który widniał na opakowaniu, moje włosy w tamtym momencie nie miały nic wspólnego.

Jak widzicie powyżej, lewe zdjęcie jest sprzed hennowania, prawe po. Mimo, że na zdjęciach nie widać znacznej różnicy, dla mnie jest ona ogromna. Od około tygodnia zmagałam się z przesuszeniem włosów, nie układały się one tak jakbym tego chciała, przy skórze głowy były oklapnięte, na końcach przesuszone, a na długości strasznie spuszone. Miałam problem z przejechaniem po nich ręką, bez wyrwania choćby kilku włosów.Winiłam za to brak wizyty u fryzjera, więc już miałam łapać za telefon i umawiać się na wizytę. Z pomocą przyszła mi żealatyna, która zawsze da sobie radę z takimi sytuacjami, włosy po niej odżyły, jak widać potrzebowały protein. Włosy stały się głądkie, nie było problemu z przejechaniem pomiędzy nimi palcami. Jednak nadal mi czegoś brakowało.

po laminowaniu

W końcu podjęłam decyzję zakupu henny. Swoją kupiłam w sklepie zielarskim, co jest dużym plusem bo nie przepadam za zakupami internetowymi. Dodatkowo upolowałam również olej z pestek winogron, który jak na razie świetnie się u mnie sprawdza oraz pokrzywe. Znów zaczęłam kurację skrzypo-bratko-pokrzywą ;)

Już następnego dnia po południu rozmieszałam 1/3 opakowania henny z wodą oraz glutkiem lnianym. Nie dodawałam cytryny. Ok godziny 22 nałożyłam hennę na włosy, na to jeden czepek który był dołączony do opakowania, potem kolejny, a na to ręcznik. Hennę zmyłam o godzine 2.30, następnym razem postaram się trzymać dłużej. Po naturalnym wyschnięciu były lekko spuszone, ale o dziwo efekt juz wtedy mi się spodobał. Myśle, że glutek lniany zniwelował przesusz typowy po hennie.

Kolejnego dnia po umyciu włosów byłam wręcz zauroczona ich kondycją. Od nasady, aż po same końce były miękkie w dotyku i mięsiste. Muszę przyznać, że po pierwszym użyciu nie spodziewałam się aż takich efektów. Byłam przekonana, że róznicę zauważe dopiero po kilku hennowaniach. Dzięki temu zabiegowi mogę śmiało wytrzymać kolejny miesiąc bez podcięcia, bo końce wcale tego nie wymagają. 

Pozdrawiam serdecznie
Ania
Podsumowanie trzeciego miesiąca akcji "Zapuśćmy się na wiosnę" u Ewy (zdjęcia)

Podsumowanie trzeciego miesiąca akcji "Zapuśćmy się na wiosnę" u Ewy (zdjęcia)


    Dziś mija trzeci miesiąc od kiedy rozpoczęłam walkę o przyrost moich włosów razem z pozostałymi dziewczynami w akcji u Ewy. Na początku celem głównym było właśnie zapuszczenie moich włosów, które odkąd tylko pamiętam nie przekroczyły długości za łopatki. Jednak w połowie akcji mój cel się nieco zmienił, teraz marzą mi się przede wszystkim gęste, zdrowe włosy, niekoniecznie długie, stąd też podjęcie decyzji, o której  przeczytacie poniżej.

       Jak wspomniałam wcześniej moje włosy chyba nigdy nie osiągnęły długości za łopatki. W dzieciństwie było to spowodowane chyba tym, że uwielbiałam chodzić do fryzjera i ciągle chciałam zmieniać coś na głowie (co ostatecznie nie było dobrym pomysłem, bo znaleźć dobrego fryzjera, który będzie wiedział co zrobić z kręconymi włosami, w tamtych czasach było ciężko) i ostatecznie kończyło się to fryzurą a'la Szopen ;D
W końcu jednak nadszedł czas kiedy włosy osiągnęły jako taką długość. Po latach prostowania i kruszenia się końcówek, nareszcie ruszyły, a dzięki akcji u Ewy i moim staraniom mam wrażenie, że genetycznie włosy rosną mi dosyć szybko. Wcześniej nie byłam w stanie tego dostrzec właśnie ze względu na wykruszające się końcówki.
Jednak mimo tej długości, nie byłam do końca zadowolona z włosów. Na długości były one ładnymi lokami. A przynajmniej na takie wyglądały... W rzeczywistości przy skórze były one przyklapnięte, a końcówki wymagały już dawno podcięcia.
I na to właśnie się zdobyłam w minionym miesiącu. Loczki zostały ścięte o ok. 10 cm i dodatkowo postopniowane. Na początku obawiałam się efektu piórek na końcach, jednak w ostateczności dzięki stopniowaniu zyskały na objętości przy nasadzie, i według mnie kręcą się ładniej. Podcięcie włosów sprawiło że jestem z nich w końcu zadowolona, a dodatkowo trzeci miesiąc akcji sprawił, że od momentu wizyty u fryzjera już zdążyły podrosnąć.

       A teraz przejdźmy do samej akcji. Miniony miesiąc nie był obfity w pielęgnację. Chcąc jak najdłużej utrzymać zdrowe końce codziennie olejowałam je od długości ucha w dół, zamiennie olejkiem Hipp oraz zwykłym olejem rzepakowym. Jestem zadowolona z tego, że niewielka pielęgnacja tak bardzo im służy. Wiem, że olejek stosowany na długości nijak się ma do przyspieszania wzrostu, jednak chciałam zwrócić uwagę jak ważna jest pielęgnacja końcówek przy zapuszczaniu. Jeśli nie zadbamy o nie oraz nie zabezpieczymy przed uszkodzeniami, będą się wykruszać przez co nie zauważymy efektów w zapuszczaniu. Taka mała dygresja.. ;)



Teraz sama pielęgnacja mająca bezpośredni wpływ na wzrost:
Wewnętrznie:
-trzeci miesiąc z pokrzywą, skrzypem i bratkiem

Zewnętrznie:
-olejek rycynowy na skalp
-woda pokrzywowa (dzięki której znowu pojawił się upragniony wysyp bejbików)

Miesięczny przyrost (wliczając podcięcie) wyniósł 2 cm. 







14.04 - po wizycie u fryzjera

 
07.05 aktualnie ;)

Zdjęcia nowych włosków:

w końcu zagęszczone zakola ;)





Pozdrawiam serdecznie
Ania



Podsumowanie drugiego miesiąca akcji "Zapuśćmy się na wiosnę" u Ewy

Podsumowanie drugiego miesiąca akcji "Zapuśćmy się na wiosnę" u Ewy


     Czas na kolejne podsumowanie miesiąca akcji, która motywuje mnie do szybszego zapuszczania włosów. Swoją drogą czy tylko ja jestem jedyną kręconowłosą, która w takie ciepłe południa ma ochotę na keratynowe prostowanie? ;) Jedyną rzeczą, która mnie przed tym powstrzymuje jest świadomość, że >według mnie< długie, zadbane kręcone włosy wywierają lepsze wrażenie niż proste. 

      Jednak przejdźmy już do podsumowania. Jak w poprzednim poście pisałam, że w prosty sposób odczułam duży przyrost, tak i w tym również mogę to napisać. W tym miesiącu nie zapomniałam zmierzyć długości włosów i urosły one o 2,5 cm, z czego jestem bardzo zadowolona. Z tyłu głowy pojawia się już jednak myśl, że końcowki nadają się do ścięcia i myślę, że w przyszłym miesiącu to nastąpi. I tradycyjnie pojawił się duży wysyp babyhair. Te z poprzedniego miesiąca tworzą już dłuższą grzywkę ;)


 Produkty stosowane przez ostatni miesiąc:
*zewnętrznie:
-olejek kokosowy+rycynowy,
-po każdym nałożeniu olejku masaż skalpu
-od kilku dni woda pokrzywowa na skalp
*wewnętrznie:
-skrzyp+pokrzywa+bratek,
-od połowy marca drożdże,
-picie większej ilości wody ;)

 
1.Rozpoczęcie akcji 2.Pierwszy miesiąc 3.Drugi miesiąc (2 i 3 robione z lampą)






Pozdrawiam

Ania
Świat oczami Kingi - utrata bliskiej osoby. Wstęp.

Świat oczami Kingi - utrata bliskiej osoby. Wstęp.

 



 Świat widziany oczami Kingi

      Kinga jak co wieczór usiadła na parapecie z kubkiem gorącego kakao w ręce. Bardzo lubiła tę chwilę w ciągu dnia. Na moment mogła się wyciszyć, jeszcze raz odtworzyć w myślach miniony dzień. Takie chwile jak ta przywodziły jej na myśl wiele wspomnień. Blask księżyca za oknem oraz pojedyncze światła w odległych budynkach dodatkowo potęgowały refleksyjny nastrój. Widok zza oddzielającej ją szklanej powierzchni był nieziemski. W myślach podziękowała za dar, który otrzymała- dzieciństwo i młodość spędzona na wsi. Ciężkie prace fizyczne nie były jej obce, jednak nigdy nie odbierała ich jako kary,wręcz przeciwnie, doświadczenia z wiejskiego życia zahartowały jej ducha, a piękne widoki, wschody i zachody słońca, natura która zwyciężyła nad niszczycielską siłą człowieka, sprawiły ze jej wnętrze śmiało można porównać do pięknej, zapierającej dech w piersiach przyrody. Była ona wypełniona niesamowitym urokiem.
  Z zamyślenia Kingę wyrwała pewna myśl. Znacie to uczucie, gdy z ciągle biegnących w głowie myśli wyłowicie tę jedną, która przykuła Waszą uwagę czymś szczególnym? To właśnie zdarzało się Kindze każdego wieczoru. Dziś wewnętrzny głos podsunął refleksję dotyczącą straty.
  Czym ona właściwie jest? Kinga złapała za smartfona i w Wikipedii wpisała słowo 'utrata':
"Rzeka w Polsce... Strumień w Puszczy Bukowej... Osiedle w Warszawie...". Dziewczyna zrozumiała ze w ten sposób nie uzyska odpowiedzi na pytanie, które zrodziło się w jej głowie. Tak naprawdę nie istnieje jedna, właściwa definicja tego słowa. W ciągu całego swojego życia tracimy wiele. Pierwsze zęby. Pierwszy zwierzak. Pierwsza nieodwzajemniona miłość. Pierwsza praca. Aż w końcu utrata, która na zawsze pozostawia piętno na naszym sercu: utrata bliskiej osoby. 
Kinga doskonale wiedziała czym ona jest. W ciągu całego swojego krótkiego życia straciła wiele. Jednak stratą, która na zawsze zapadnie w jej pamięci była śmierć dziadka. Nigdy nie zapomni poniedziałku, w którym jej ukochana osoba po raz ostatni spojrzała na świat swoimi mądrymi, zmęczonymi od ciężaru długiego życia oczyma. Kolejne dni po stracie dziadzia były jednakowo monotonne. Kinga do dziś nie jest w stanie opisać czym zapełniała każdą kolejną dobę.
   Jednak pewnego dnia dziewczynę oślepił niezwykły blask słońca, mimo późnej godziny wieczornej. Kinga zrozumiała. Jej dziadzio żyje. Ciało pozostało tu- na ziemi- zrzucił je jak jaszczurka, która po złapaniu za ogon zostawia go w rękach swojego napastnika, a sama ucieka. Stało się dla niej jasne, że śmierć wcale nie jest końcem.
   Kinga uśmiechnęła się na samą myśl, że dziadzio nadal jest przy niej. Dopiła szybko resztki kakao, zeskoczyła z parapetu i wślizgnęła się pod kołdrę. Zasnęła bardzo szybko, z lekkim uśmiechem na ustach, nie mając pojęcia jak wielkie ramiona opieki rostaczają się nad jej życiem.
   Straci jeszcze wiele.. Jednak jest przygotowana, aby do końca życia zasypiać z niewinnym uśmiechem na ustach.





Książki Sparksa - a co ja o nich myślę?

Książki Sparksa - a co ja o nich myślę?

Pouczające książki czy romansidła?





Czytając recenzje na temat książek Sparksa możemy się spotkać ze skrajnie różnymi opiniami. Wiele osób uważa je za bardzo niezwykłe opowieści, które wręcz potrafią zmienić życie czytelników. Dla innych wszystkie książki tego amerykańskiego autora są takie same: nieszczęśliwa miłość, złe zakończenie. Ja na szczęście należę do grona tych pierwszych osób. Doceniam literaturę N.Sparksa, a samego autora uażam za doskonałego znawce kobiecych serc.

Bo który pisarz potrafi tak jak on napisać książke, która odmienia życie, sposób patrzenia na świat? I rzeczywiście wiele tych książek łączy jedno: nieszczęśliwa miłość. Ale dlaczego tak bardzo zwracamy uwagę na temat tych książek i tak bardzo Nam przeszkadza, a nie potrafimy rozglądnąć sie wokół siebie i dojrzeć jak wielu osób dotyka nieszczęśliwe uczucie? Może i nawet Nas samych? Według mnie te książki podejmują sprawy bliskie Naszemu sercu.

Ponadto w książkach możemy odnaleźć wiele wskazówek. Jestem kobietą, która jako nastolatka była zafascynowana Szkołą uczuć(i do dziś nią jestem ;)). Książki Sparksa potrafią pomóc stać się prawdziwą kobietą. Czułą na potrzeby mężczyzny, bliskich. Potrafią wzniecić w czytelniku wiele zakopanych uczuć. Wiele z nich potrafi doprowadzić do łez. I wbrew pozorom mimo, że każdą z tych książek łączy jedno:miłość między dwojgiem ludzi, to tak naprawdę każda z tych książek jest inna.

Serdecznie zachęcam do lektury książek Nicholasa Sparksa. 



"Rozumiem, że fakty i nauka sprzysięgły się przeciwko mnie. Lecz nauka nie stanowi odpowiedzi na wszystko; to wiem, nauczyłem się tego w swoim długim życiu. I dzięki temu zostaje mi wiara, że cuda-nawet najbardziej niewytłumaczalne i niewiarygodne- istnieją i zdarzają sie, kpiąc sobie z naturalnego porządku rzeczy". Pamiętnik



 Lista książek Nicholasa Sparksa:
1.Pamiętnik
2.List w butelce
3.Dla Ciebie wszystko
4.Szczęściarz
5.Ostatnia piosenka
6.Najdłuższa podróż
7.Jesienna miłość
8.Na zakręcie
9.I wciąż ją kocham
10.Noce w Rodanthe 
11.Bezpieczna przystań
12.Wybór
13.Anioł stróż
14.Na ratunek
15.Ślub
16.Prawdziwy cud
17.Od pierwszego wejrzenia

Pierwsze zdjęcie przedstawia moją kolekcję dostępną w kioskach. Co dwa tygodnie ukazuje się nowa książka. Obecnie w sprzedaży jest już niestety 9 tom. Jednak jeżeli są tu miłośnicy Sparksa, polecam kupować książki od teraz, mimo to, że 8 się już przegapiło. Zawsze można oprawić je w ładny papier i podpisać, aby nie było widać orginalnych grzbietów książek(z napisem Wszystkie kolory miłości). A cena może wydawać się dosyć śmieszna- jest to jedyne 15 zł. Można również zamówić prenumerate i wejść w posiadanie wszystkich tomów. Koszt wszystkich 17 wynosi 208 zł.
 
*15 zł, a nie 13 jak jest na obrazku

Zapraszam również na mojego nowego instagrama ;)
 http://www.intagme.com/swiat_ksiazek_i_marzen/1199472993069959789_3012376793/

Pozdrawiam serdecznie
Ania















Podsumowanie 1-go miesiąca akcji "Zapuśćmy się na wiosne" u Ewy

Podsumowanie 1-go miesiąca akcji "Zapuśćmy się na wiosne" u Ewy


 
   Dziś wpis nieco inny niż zawsze, mianowiecie włosowy. O własne kręciołki zaczęłam dbać ok. 2 lata temu, jednak w prawdziwy "szał" włosomaniaczy wpadłam niecały rok temu. Nie chodzi mi tu jednak o wielkie zapasy kosmetyków w szafie, a o świadome dbanie o włosy.Nie potafię sobie wyobrazić, że byłabym w stanie odstawić olejąwanie włosów lub zabezpieczanie końców silikonowym serum.
   
    Jednak przejdźmy do głownego tematu wpisu: 1 miesiąc akcji "Zapuśćmy się na wiosnę".
Bardzo żałuję, że na początku lutego nie zmierzyłam długości swoich włosów bo rzeczywiście mam wrażenie(nie tylko ja) że sporo urosły. Jednak to z czego cieszę się najbardziej to wysyp baby hair. Przyznaje, że to właśnie na nich zależało mi najbardziej. Marzą mi się gęste kręcone włosy, takie jak Oli z bloga sophieczerymoja.com . Może kiedyś moje również będą tak wyglądać.
Jestem bardzo zadowolona, że w ciągu tego miesiąca zakola znacznie mi się zagęściły. 
W przyszłym miesiącu postaram się podać dokładną długość włosów jaką zyskały dzięki przyśpieszaniu. 
A teraz kilka zdjęć baby hair:




 Produkty stosowane przez ostatni miesiąc:

*zewnętrznie:
-olejek kokosowy+rycynowy,
-wcierka Jantar,
-po każdym nałożeniu olejku masaż skalpu.

*wewnętrznie:
-skrzyp+pokrzywa+bratek,
-picie większej ilości wody ;)

Poza zagęszczeniem włosów i większym przyrostem zauważyłam również zmiany na rzęsach(również się zagęściły), skórze(mniej wyprysków) i paznokciach(płytka która wyrosła w czasie stosowania naparu z ziół jest bardziej różowa i mocniejsza). Przez kolejny miesiąc również planuje stosowanie tego co do tej pory, ponadto próbuję przełamać się do picia drożdży. O ile smak tego napoju wcale mi nie przeszkadza, o tyle ciężko znaleźć mi na niego czas. 

 Mam nadzieję, że nie tylko ja jestem zadowolona z minionego miesiąca akcji, ale że pozostałe uczestniczki również osiągnęły zadowalające efekty. Za wszystkie trzymam mocno kciuki.

Pozdrawiam serdecznie
Ania



Copyright © 2014 Świat książek , Blogger